piątek, 6 czerwca 2014

Marzec...kwiecień, maj! Największy na świecie japoński zdjęcio-spam y^o^y

Cześć moi mili!


Znowu nie było mnie tu od wieków, mimo obietnic jakie Wam złożyłam! Przepraszam! Nie miejcie mi za złe. Pierwsze w tym roku dwa miesiące minęły mi bardzo ciężko.
Styczeń był ciężki, bo okazało się, że firmie, w której odbywałam staż, nie odpowiadało to, w jaki sposób wykonałam ostatnie zadanie i siłą rzeczy zaraz po powrocie ze wspaniałych zimowych wakacji byłam zmuszona przepracować kolejny miesiąc zupełnie za darmo po to, żeby łaskawie wypłacono mi ostatnią wypłatę. Nie będę tutaj rozwodzić się tu nad tym, czy ktoś jest dobry czy zły, powiem jedynie, że było ciężko. Po prostu. 
Przepraszam też, że nie napisałam nic później... to czyste lenistwo, które mam nadzieję, że zostanie mi wybaczone <m(__)m>
Później oczywiście moje dni skupiały się na kończeniu studiów podyplomowych i bezowocnych poszukiwań nowej pracy... No ale do rzeczy:
Jak wiecie w sylwestra w końcu udało mi się zawitać do Japonii. Poniżej zdjęcia które zrobiłam. Część z nich pojawiła się wcześniej na facebooku... inne dopiero teraz ujrzą światło dzienne. Będzie ich mnóstwo i będzie to moja podróż w pigułce. Jeśli w Japonii interesuje was tylko to co tradycyjne, to nawet się nie męczcie oglądaniem, bo muszę przyznać..., że mój pierwszy pobyt w Kraju Kwitnącej Wiśni polegał na... zabawie...(*≧∇≦*)
To lecimy: 

Część z was wie, że w trakcie mojego pobytu w Tokyo zamelinowałam się u kolegi, który jest fryzjerem... Mimo to prezenty zaskoczyły mnie mile (*^o^*) Maseczki, próbki kremów i odżywek... jako gyaru nie mogłam trafić lepiej!


 W dzielnicy mieszkałam przyzwoitej. Setagaya to bardzo malowniczy kawałek Tokyo. Można by rzec, że taki rodzaj przedmieścia. W porównaniu do głównych części metropolii jest tam cicho i przytulnie!


A to już zdjęcia z bardziej gwarnych części Tokyo.

Wesług Księgi Guinessa ten zegar to największy tego typu mechanizm na świecie. Widziałam go na Shinjuku.



Mały jedzeniowy przerywnik: Gyudon na Shibuyi... Sylwia, do której pojechałyśmy, nie mogła sobie odpuścić (i dzięki Bogu!)! Zabierała nas w przepyszne miejsca ^-^!

 

A tu kilka fotek z Ikebukuro. Dziewczyny baaardzo chciały odwiedzić J-World, gdzie można spotkć ekspozycje z bohaterami z najsławniejszych serii anime.

Gości witał wspaniały stand z DragonBalla! 



Jednak mimo mojej całej miłości do tejże serii, wraz z Ru odpuściłyśmy sobie wejście do muzeum anime i poszłyśmy do centrum handlowego gdzie... popełniłam jeden z błędów życia... W jednym ze sklepów poznałyśmy wspaniałą czarującą przemiłą mori-gyaru ekspedjentkę i.... nawet zdjęcia sobie z nią nie zrobiłyśmy.. shame on us (;_;)

Głównym punktem naszego wyjazdu była oczywiście noworoczna impreza. W Sylwestra, nasza kochana rezydująca w Tokyo Sylwia ma urodziny! Niemal do północy bawiliśmy się więc na karaoke na Shinjuku. Potem zaś postanowiliśmy Nowy Rok spędzić w towarzystwie innych ludzi! Ruszyliśmy więc na Shibuyę! Ludzi było co nie miara! W ramach rozrywki, całe zgraje robiły sobie maratony po, zamkniętych na tę okoliczność, przejściach dla pieszych! Niesamowity raban i harmider! Wszyscy bawili się krzyczeli, rozmawiali i... pili ^^; .. my oczywiście nie odstawaliśmy od reszty XD
























Świetnie się bawiliśmy! Na zdjęciach powyżej: Ru, Mamoru, Yeonju z Korei, bliźniaczki Ania i Ewa, Sylwia oaz Ja, czyli większa część naszej wyjezdnej ekipy wraz z rezydentami ^-^ .. szkoda, że Aga opuściła nas nieco wcześniej... T.T


 A to dwójka dżentelmenów, która próbowała nas na siłę uszczęśliwić. Myśleli, że robię znajomym zdjęcie więc baaaardzo chcieli mi pomóc i zrobić zdjęcie na którym będę i ja. Próbowali więc wyjąć mi z ręki telefon i "strzelić" fotkę za mnie niestety... Ja wtedy kręciłam filmik, w związku z czym niestety jego zakończenie jest beznadziejne XD... Nie pokażę wam filmiku, bo strasznie się na nich głośno drę po japońsku, w dodatku z kilkoma wpadkami językowymi, nie sądzę więc, by nadawały się do publikacji, ale bawić mnie i moich znajomych będzie po wsze czasy! ψ(`∇´)ψ

Tu Shinjuku zaraz po odliczeniowym szaleństwie. Mało kto wrócił od razu do domu.. restauracje pękały w szwach!







Udało nam się jednak znaleźć wolne miejsce ^^



 A to pierwsza purikura, jaką zrobiłam sobie z przyjaciółmi. Faktycznie zdjęcia zawsze są baaardzo upiększone! (///▽///)




Mamoru też, chciał nam pokazać miejsca smaczne! Zabrał nas na sobę w okolicy Kabukichou na Shinjuku! Pycha! Jednak michy soby są tam tak olbrzymie... a to była porcja damska!!!!!  【o´゚□゚`o】




A ze względu na wielkość michy i  duuuuże prawdopodobieństwo chlapnięcia makaronem, każdy gość dostaje taki oto fartuszek, jaki prezentuje na zdjęciu Sylwia ☆


Kabukichou to też okolica, w której roi się od host-clubów. Są to kluby, w których hości (pracownicy takich miejsc) zabawiają swoich gości pijąc z nimi, rozmawiając, słuchając i namawiając... na kolejne drinki ( *`ω´) (taka terapia przy kielichu - jakoś zarabiać trzeba xD)... Oczywiście w męskich host clubach gośćmi są głównie kobiety, a w żeńskich mężczyźni. W Kabukichou roi się więc od wielkich bilboardw reklamujących swój asortyment hm.. panów ( *`ω´) Ten spodobał się Sylwii! 





A tu iluminacje z Shinjuku... ^^




Miałam szczęście dorwać jeden z jak się ostatnio okazało ostatnich numerów pisma gyaru "Kokauma ageha"... mimo wszystko mam nadzieję, że i ta gazeta maszansę znaleźć nowego wydawcę i wróci na rynek...


Prezent od jednego z moich przyjaciół, który zajmuje się produkcją akcesoriów ^^


Kocham tego motylka! Ma dołączoną małą złociutką koronę, którą kolega sam w całości zaprojektował ^-^! Duma mieć tak zdolnych przyjaciół ^^

A niżej Mamoru i jego jakże kompromitujące zdjęcie oraz mój równie kompromitujący coord ;) 




A teraz preludium do kolejnej wycieczki. Tym razem Odaiba! Sztuczna wyspa na wybrzeżu Tokyo... dlaczego tam się udaliśmy? Jedno słowo... GUNDAMY! Zdradzę wam, że jestem wielką fanką tych wielkich mechów a tam, nie dość że jest ich muzeum (z którego spam poniżej), to jeszcze stoi wielki model naturalnych rozmiarów! (*≧∇≦*)




Sylwia i Mamoru zamienili się na płaszcze - śmieszne zdjęcie XD Mamoru miał tego dnia futerko, które kazałam mu nałożyć. Śmiałam się, że wygląda ono hostowo.. a niektórzy boją się hostów ;)








A oto on. Wielki i potężny... wspaniały gundam <3







Odaiba to piękne miejsce. Bardzo nowoczesne. Niesamowicie mi się podobało! Odwiedziliśmy tam też niesamowite centrum handlowe Venus Fort! PEREŁKA! Czego tam nie ma i ekspozycje staromodnych aut amerykańskich i wystrój stylizowany na miasteczko włoskie! Po środku fontanna z fantastycznymi iluminacjami... sufit malowany w niebo - po prostu pięknie ^^ 


















A poniżej wieża Tokyo Sky Tree - następczyni Tokyo Tower.. najwyższy budynek w Tokyo!


Okres noworoczny  oznacza w Japonii sezon na truskawki! Kanapki z truskawkami... kit katy z truskawkami (*≧∇≦*).... ah... tęsknię za tym... !



Przerywnik na purikurę: 



... i widok z koła młyńskiego obok Tokyo Dome ^^









Pyszne zielonoherbaciane lody, które jedliśmy z Tetsuyą!



...oraz sylwia i Panda. To chyba Ueno...? Zabawna anegdotka związana z tym zdjęciem to to, że starszy pan poprosił nas o nasze zdjęcie z tym misiem... ^^;;;; dziwny staruszek!


W mieszkaniu Mamoru znajdowałam dużo dziwnych rzeczy. Także magazyny. Lubię modowe magazyny dla mężczyzn. Są super.. i czasem, można tam znaleźć chłopaków z różnych zespołów ^^! Tu np. był Byou i Jin ze SCREW ^_^ 



Popołudniowy widok na jeden z deptaków w Shinjuku... 



Wyjście z dworca przy ARUTA, tudzież ALTA... zaraz obok jest uliczka prowadząca do Kabukichou ^_~


Wspominałam, że Sylwia zabierała nas w pyszne miejsca. Jednym z nich było Sweets Paradise. Za opłatą odpowiednika bodajże 30 zł (? niech ktoś mnie poprawi, jakby co, bo nie pamiętam!). Można najeść się do woli wszyyyystkieego co jest w lokalu.. a są to głównie słodycze, choć znajdzie się i spaghetti czy ryż (*^-^*)... zjadłyśmy tam śniadanie, a potem upchałyśmy się ciastami i słodyczami !!! A i tak ponoć niewiele zjadłyśmy... podobno Azjatki zostawiają po sobie co najmniej kilka brudnych od bitej śmietany talerzyków!


Spotykałam się z różnymi znajomymi. Tu Monika, moja mieszkająca w Tokyo z rodziną koleżanka ^^


A to już mieszkanie mojego kolegi Shou. Poza tym, że jak widać uwielbia swoje gitary, pochodzi z rodu z tradycją samurajską... pokazał mi więc katany swojego pra(prapra?)dziadka...^^ A ponadto bosko gotuje *-* !










Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie zaliczyła choć jednego koncertu. Niestety w okresie, w którym byłyśmy w Tokyo większość lubianych przeze mnie zespołów miała przerwę ._. ... Udało nam się jednak zdobyć bilety na występ SADIE! 


Tak tego dnia wyglądałam ^-^


Koncert był świetny! Kupiłyśmy płyty w sklepiku, a po wydarzeniu, ustawieni w szeregu chłopcy z mniej znanych zespołów obdarowali nas całą masą ulotek zapraszających na ich koncerty <3 Nie muszę chyba mówić, że każdy taki moment to raj dla fanki visualowej urody ψ(`∇´)ψ


Jedna z naszych ostatnich wycieczek, albo i ostatnia, to wycieczka do Yokohamy i tamtejszego chinatown. To także bardzo ładne miejsce! Chwilami mogłam się poczuć jakbym znów pojechała na Tajwan! Naprawdę super... tamtejsze restauracje, także były boskie (*^-^*)


Widok na morze - wspaniały ^^ Szkoda tylko, że wiało.. chciałabym tam wrócić, kiedy byłoby cieplej niż zimą!







Wracamy do Tokyo.... jak widać Mamoru wciąż dokarmiał mnie truskawkami XD 


Shibuya i... HACHIKO! Głupio nie mieć zdjęcia tego psa... Ale naprawdę ciężko je zrobić bo wokół niego wciąż krąży duuuuużo ludzi. Większość osób tam właśnie umawia się przed spotkaniem ze znajomymi. To bardzo dobry punkt orientacyjny.


A tu rzeczy, które kupiłam na wyjeździe... W tzw. book offach można znaleźć tyyyle rzeczy... niestety, nie mogłam wykupić całego tego kilkupiętrowego płytowego antykwariatu </3


Zakupy w lizsie też sporo mnie wyniosły... swetry, buty, szortnice (nie wiem jak inaczej nazwać to połączenie spodenek i spódniczek) no i... happy bag... czyli 10 000 jenów wydanych na torbę wypchaną zestawami ubrań!  


Tu poniżej prezentacja niektórych z rzeczy (nie zwracajcie uwagi na moją twarz m(_ _)m ) 



I to tyle z tego spamu... naprawdę przyznacie że był ogromny! Wybaczcie mi proszę nieco nieuporządkowaną kolejność zdjęć... ale jest ich tyle ^^ A jutro jadę na Matsuri do warszawy!
Może kogoś spotkam? Mnie będzie można zobaczyć na konkursie yukaty ^^! 



Trzymajcie kciuki! 

})i({ AgEpOyO })i({


})i({ .iris })i({

wtorek, 24 grudnia 2013

Wesooołych! ヾ(*´∀`*)ノ

Hej moi drodzy! 

Nadszedł TEN dzień. Niedawno wybiła północ. Mamy więc BOŻE NARODZENIE (●´∀`●)!!!
Jak minęła wam Wigilia? Mam nadzieję, że obeszło się bez zbędnych spięć? U mnie w tym roku wyjątkowo tak właśnie było! (⌒▽⌒)☆


Mam nadzieję, że u was też, a jeśli nie, to życzę Wam by reszta świątecznych dni upłynęła wam w miłej, ciepłej atmosferze!

Osobiście bardzo się najadłam - coroczny objazd po babciach, ma to do siebie, że kończę z pełnym brzuchem! Oto co ZOSTAŁO na stołach (oczywiście nie wpadłam na to, żeby zdjęcia robić PRZED jedzeniem - brawo ja XD).



Śnieg nie spadł. Trochę szkoda, ale nie to liczy się najbardziej. A jak prezenty? Czy Mikołaj zawitał do was? Spełnił jakieś małe życzenia? 

Moja choina <3
U mnie w domu pojawiła się nowa lalka z serii MONSTER HIGH, Rochelle Goyle! Moja ulubiona pannica z serii (tak, ja po prostu uwielbiam lalki ogólnie (///▽///) ) ! Czaiłam się na nią długo, a teraz dzięki mojej młodszej siostrze, mogę dorwać ją w swoje rączki (*≧∇≦*)


No cóż moi drodzy, ale do rzeczy! Mam nadzieję, że jakkolwiek źle by się nie działo, Wigilia minęła wam miło. Życzę wam Wesołych Świąt ! Nawet jeśli z Wigilią było coś nie tak, oby kolejne dni były lepsze!!!!

Za kilka dni wyjeżdżam do Japonii. Oczywiście tam okres świąteczny wygląda zupełnie inaczej i przypomina  raczej nieco nasze Walentynki. Tak czy owak - życzeń noworocznych Wam jeszcze nie składam. Postaram się napisać je wtedy, kiedy trzeba! A tym czasem jeszcze raz:

WESOŁYCH ŚWIĄT! ヾ(*´∀`*)ノ




})i({ AgEpOyO })i({

.iris

sobota, 21 grudnia 2013

Z ostatniej chwili~d(゜∀゜)b

YE━━━━━━ d(゜∀゜)b ━━━━━━S

Wczoraj jak co piątek robiłyśmy z Ru dziewczynom lekcję japońskiego. Ponieważ było to nasze ostatnie spotkanie przed wyjazdem do Japonii postanowiłyśmy nieco zaszaleć. Tydzień wcześniej ja, Ru i Sisu kupiłyśmy sobie takie same bluzki w Reserved (kochane promocje xD). Postanowiłyśmy więc, że wczoraj wszystkie trzy je nałożymy! Oto zdjęcia, które przysłała mi Sisu ^-^:




Takie same, ha! ヽ(∀゜ )人(゜∀゜)人(゜∀゜)人(゜∀゜)人(゜∀゜)人(゜∀゜)人( ゜∀)ノ

A tu jeszcze całość mojej stylizacji: 

Bluzka: Reserved
Sbódnica: Mohito
Buty: no brand
})i({ AgEpOyO })i({


PS: Ponieważ już nastał 22 grudnia, wypada Sis złożyć życzenia z okazji URODZIN! 

♪♪\(^ω^\) STO LAT ( /^ω^)/♪♪

.iris

hey yooo !( ・ω・)ノ――☆ (notka o wszystkim i o niczym, a dużo zdjęć)


Witajcie! 

Wybaczcie, po raz kolejny nie było mnie tu przez tak długi okres czasu. Miałam napisać wam notkę po pierwszym zjeździe w szkole, a tymczasem był już kolejny i rok zbliża się ku końcowi. 〆(゜▽゜*);;;;

W międzyczasie nie wydarzyło się być może wiele rzeczy, no ale głupio byłoby nic nie napisać. Zwłaszcza, że nie tylko Nowy Rok zbliża się wielkimi krokami, ale i mój wyjazd do Japonii! 
Oczywiście, postaram się zdawać Wam stamtąd raporty, jednak póki co pozwólcie, że skupię się na tym, co było (o・∀・);;;

Zacznę od zakupów, nie wszystkich, część zostawię na kolejną notkę.

Przede wszystkim moje (już nie takie) nowe soczewki. Jak już wiecie - brązowe. 




GEO Cafe Mimi Latte Brown (`・ω・´) 
Mimo że brązowe, okazały się wyglądać na moich oczach bardzo naturalnie. Bardzo ładnie komponują się z moimi oczyma, które naturalnie są zielone. Zresztą zobaczcie sami:


Na górze moje oko w GEO Princess Mimi Apple Green, na dole nowe Latte Brown. 
A tu jeszcze w pełnej krasie: 


No moim zdaniem ogólny efekt jest ładny ^-^ - w każdym razie MI się podoba ( /^ω^)/♪♪
Z innych tego typu zakupów - przyszła do mnie nowa peruka. Generalnie jest ok. Nie jest mega oszałamiająca. W sumie jest podobna do poprzedniej, z tym że włosy są dłuższe, grzywka na bok, loki też nieco inne. Niestety jakość nie powala - mówiąc wprost, jest słabsza niż poprzednia. Włosy też bardziej z niej wypadają (z tamtej wcale nie wypadają) - szkoda, ale marudzić nie będę, bo część kosztów mi zwrócono, a nosić się da. 


Po pierwszej przymiarce okazało się, że grzywka jest za długa, co przy jej gęstości było poważnym problemem - nie sposób było nad nią zapanować. Przy każdym pochyleniu głowy widoczność spadała mi o co najmniej 80% w związku z czym musiałam sięgnąć po nożyczki. 


Grzywka wciąż jest dłuższa niż w poprzedniej peruce, ale w końcu widzę wszystko nawet wtedy, gdy się pochylam (=゜ω゜)人(゜ω゜=)  Wciąż trzeba poświęcić chwilę na jej układanie, ale jest o niebo lepiej niż na początku @-@;

Poza tym, zrobiło się stosunkowo zimno - nie jakoś mega zimno, bo zima tego roku licha, ale postanowiłam kupić sobie jakąś czapkę. Padło na beret. No dobra, może to trochę śmieszne, ale naprawdę chciałam mieć beret. Więc kupiłam. Zwykły, czarny, z antenką xDDD A co (-ω・`) A żeby nie było zbyt nudno trochę go ozdobiłam! Efekt mogliście już podziwiać na facebooku, ale wstawiam raz jeszcze: 


Fajny, nie ゛☆⌒o(*^ー゜) 

A z wydarzeń... Cóż - no zjazdy. Glottodydaktyka (czyli nauczanie języka polskiego jako obcego) to naprawdę fajna rzecz. Wykładowcy są ciekawi i omawiają tematy w interesujący sposób. Ludzie uczęszczający z nami na studia to nie tylko poloniści. Generalnie nie ma się nad czym rozwodzić. Jedyne co mogę powiedzieć - jeśli lubisz języki i kontakt z ludźmi, a szukasz fajnych studiów podyplomowych - śmiało : D ! 

Z rzeczy przyjemnych..
W między czasie były urodziny Miba. Zaprosiła nas do knajpki na Shushi. Było bardzo miło ot takie babskie pogaduchy w swojskim gronie - czego chcieć więcej ^^? 

Oto kilka zdjeć:
Od lewej: Ja, Ru, Mib i Kasia
Sisu, Ja i Ru
Ja i Ru

Zaczęłyśmy też uczyć dziewczęta japońskiego. Nie chwaląc się wychodzi im nieźle i choć do pewnych rzeczy muszą się nieco bardziej przyłożyć, to jestem zadowolona z ich ogólnego postępu σ(^¬^@) Jestem z was dumna! 

Tak z innej beki: 
 W mieście pojawia się coraz więcej iluminacji świątecznych. Niestety śniegu jest... inaczej.. nie ma śniegu. Nie lubię zimna co prawda, ale jednak święta bez śniegu jakieś takie liche. Jakiś czas temu wraz z Ru i Szamanką strzeliłyśmy sobie  fotkę przy choineczkach w okolicach galerii handlowej. 


Wtedy był jeszcze śnieg. Niewiele, ale zawsze. Teraz temperatura jest na plusie... Można by zacząć się zastanawiać, czy najbliższe święta to na pewno nie Wielkanoc!

No ale cóż - na to nie mamy wpływu. Sami musimy zadbać o atmosferę.
Prezenty Gotowe?

O! Miałam już kończyć... ale...
A propos prezentów wraz z Ru dostałyśmy od kolegi z Japonii magazyny modowe. Przewrotnie - jeden z modą damską drugi męską.


Popteen i Men's Spider. Fajnie. Mimo że Men's spider jest produkowane pod gust chłopaków będących hostami, w tym wydaniu stylizacje inspirowane są visual kei. Na okładce PICO, wewnątrz też zaplątało się kilku muzyków. Jednak to co było najciekawsze nie było związane z modą. Najbardziej rozbawił nas artykuł (reklama?) dotyczący wspólnej depilacji. 


Być może nie wiecie, ale Japończycy mają hopla na punkcie depilacji. Depiluje się wszystko... no PRAWIE (-ω・`).. W każdym razie artykuł zajmował dwie strony i przedstawiał opis wspólnego wieczoru spędzanego przez parę... Sypialnia, bielizna, łóżko i... depilator. Na załączonym zdjęciu mowa jest o tym, że ciężko samemu sięgnąć na przykład do pleców, dlaczego więc nie skorzystać z pomocy ukochanego?! Co o tym sądzicie? U nas z pewnością nie jest to popularny sposób wspólnie spędzania czasu w sypialni... ale to Japonia! d(゜∀゜)b 

A, dołączam wam jeszcze kilka zdjęć moich stylizacji:



Kończę na razie, jak mi się coś przypomni, to jeszcze coś napiszę! 

chomik na pożegnanie ( ・ω・)ノ
})i({ AgEpOyO })i({

.iris

niedziela, 6 października 2013

})i({ Hejka! })i({

Po raz kolejny do was wracam!ヾ(*´∀`*)ノ


Dziś znowu szybciutko i w sumie prywatnie - a to dlatego, że jest środek nocy i po prostu czas iść spać! Ale ponieważ zmieniłam wygląd bloga, nie mogłam sobie odpuścić i MUSIAŁAM coś wam napisać! 

Jesień w pełni. Robi się chłodno i rudo za oknem. W związku z tym oczywiście musiałam się przeziębić!! Nie znoszę tego... Oczywiście moja babcia - znana powszechnie jako Alicja - uparła się, że codziennie będzie mi parzyć herbatki z miodem i imbirem... Umówmy się - nie słodzę herbaty.. ogólnie mało słodzę... taka ilość miodu to dla mnie za dużo... ale ok.. dałam radę - mam się coraz lepiej z dnia na dzień, Alicja jest zadowolona, wiec ok ^^;;;

Wakacje skończyli już wszyscy - i uczniowie i studenci, a więc ruszyły też zajęcia w szkołach językowych. Dlatego też rozpoczęły się znów moje zajęcia z języka chińskiego! Jak się cieszę - będę mieć mobilizację do wyjścia z domu @@;; ... Bo generalnie powodów ku temu nie mam zbyt wielu. Dostałam się co prawda na staż (tak tak! Będę zarabiać pieniądze!), ale jest to praca zdalna więc całe dnie spędzam przed komputerem W DOMU (*´>д<)... No ale - to już jakiś sukces! A kolejny też w zanadrzu - otóż dostałam się na studia podyplomowe na UW ^^! Kierunek - dydaktyka języka polskiego jako języka obcego. Brzmi skomplikowanie? Może trochę... dlatego proszę! Trzymajcie za mnie kciuki! \(^o^)/

Jak już wspomniałam zmieniłam wystrój na blogu! Postanowiłam wykorzystać jedno ze zdjęć, które jakiś czas temu Wam pokazywałam. Niech będzie nieco bardziej jesiennie! Doszło też kilka działów. Może powinno dojść coś jeszcze? Jakieś pomysły? (o`з’*)


Poza tym doszły do mnie moje nowe soczewki. Zaprezentuję je wam jednak dopiero w przyszłym miesiącu, bo póki co te, które mam są jeszcze ok! Dlatego cierpliwości!!!

Żeby tradycji stało się za dość muszę zbombardować Was jeszcze zbombardować swoimi zdjęciami  ψ(`∇´)ψ
Tym razem wyjątkowo PRAWIE bez makijażu!!! 
W czasie choroby jestem strasznym leniem...  Dlatego, ponieważ dziś miałam gości, ograniczyłam się do tzw. naturalnego makijażu i soczewek.



Wystarczająco wystraszeni? ψ(`∇´)ψ

Miłych snów!!!


})i({ AgEpOyO })i({
.iris